Idealna ptasia stołówka na zimowe miesiące.

Zima to trudny czas dla wszystkich stworzeń: ludzie zmieniają dietę na bardziej treściwą i kaloryczną, wiele zwierząt ten okres przesypia, lub ogranicza ruch do minimum, by oszczędzać energię. Mnóstwo gatunków ptaków migruje do miejsc o cieplejszym klimacie, by wrócić do nas na wiosnę. Pozostaje wciąż jednak sporo takich, które zostają u nas na zimę. Żeby ją przetrwały, zwłaszcza, kiedy ta pora roku jest naprawdę mroźna, przyda im się nasza pomoc.

Jednak musimy wiedzieć, jak ptakom pomagać, żeby ta pomoc nie przyniosła więcej szkody niż pożytku. Jak pomagać mądrze i odpowiedzialnie – o tym dzisiaj.

karmnik, jak dokarmiać ptaki zimą, czym, czym nie karmić, jak pomagać ptakom, animalistka.pl, animalistka, blog o zwierzętach, zoologiczny

Usłyszałam kiedyś, że ptaki powinno się dokarmiać tylko zimą, kiedy mróz jest siarczysty i spadło dużo śniegu. Osoba, która to mówiła, argumentowała swoje przekonanie tym, że, jeśli zaczniemy ptaki dokarmiać wcześniej, możemy się przyczynić do tego, że na przykład przedstawiciele migrujących gatunków nie odlecą, tylko zostaną, bo tu mają pożywienie. Poza tym ptaki mogą się przyzwyczaić do dokarmiania przez człowieka, a jesienią powinny sobie same szukać pożywienia. Ma to sens. Ale tylko częściowo i dotyczy niewielu gatunków ptaków.

Łabędzie nieme czy kaczki krzyżówki, które coraz częściej decydują się na zimowanie w naszym kraju, robią to, ponieważ migracja staje się dla nich nieopłacalna. Owszem, poniekąd wynika to z faktu, że w wielu miejscach nie muszą samodzielnie dbać o zdobywanie pokarmu, ponieważ są dokarmiane przez ludzi. Świetnym przykładem niech będą okolice sopockiego molo – tam wzdłuż plaż zimą jest mnóstwo łabędzi, które w kontaktach z człowiekiem są dość ostrożne, ale traktują go jak źródło pożywienia.

Musimy jednak pamiętać o tym, że jest jeszcze drugi powód zimowania tych ptaków w Polsce: ocieplanie się klimatu. Znacznie łagodniejsze niż kilkadziesiąt lat temu zimy sprawiają, że nawet w mniej turystycznych miejscach ptaki, o których wspomniałam w akapicie wyżej, zostają w naszym kraju. Okres naprawdę dużych mrozów ze sporymi opadami śniegu trwa u nas teraz dość krótko, przez większość zimy przynajmniej część zbiorników wodnych nie jest skuta lodem, a jeśli już, to na maksymalnie kilka tygodni, po czym przychodzi odwilż. W takich warunkach ptaki wolą zostać u nas, niż odlatywać, bo migracja to olbrzymi wydatek energetyczny dla zwierzęcia. Po co mają się męczyć, skoro u nas jest w miarę w porządku?

Ale lekko odbiegliśmy od tematu, więc myślę, że najwyższy czas do niego przybiec z powrotem. 😉

karmnik, jak dokarmiać ptaki zimą, czym, czym nie karmić, jak pomagać ptakom, animalistka.pl, animalistka, blog o zwierzętach, zoologiczny

 

KIEDY DOKARMIAĆ PTAKI?

Kluczowa jest pomoc w okresie największych mrozów i śniegów – wtedy ptaki mają naprawdę dużą trudność ze znalezieniem pożywienia. Warto jednak stanowisko do karmienia przygotować znacznie wcześniej i podrzucać tam jedzenie już na przełomie października i listopada. Zwierzęta chcą wtedy zgromadzić jak największą tkankę tłuszczową na chude miesiące, więc trochę im w tym pomożemy. Natomiast przez to, że znajdą nasz karmnik, w którym codziennie pojawia się trochę łatwo dostępnego pokarmu już jesienią, zapamiętają to miejsce i będą do niego zaglądać, kiedy z jedzeniem będzie naprawdę krucho.

Najwięcej karmy przygotujmy na tę prawdziwą zimę – z minusowymi temperaturami i grubą warstwą śniegu, kiedy trudno znaleźć cokolwiek innego do jedzenia. Wtedy powinniśmy wykładać jedzenie regularnie, codziennie lub nawet kilka razy dziennie, jeśli jedna porcja znika – ptaki bardzo szybko przyzwyczają się, że mogą się u nas posilić.

Jeśli zima jest łagodna, cały czas wykładamy mało pokarmu – ptactwo jest wówczas w stanie znaleźć go samodzielnie, nasza stołówka powinna być tylko niewielkim wsparciem.

UWAGA! Jeśli decydujemy się na dokarmianie ptaków, zimą róbmy to naprawdę codziennie. Ptaki szybko nauczą się, że u nas znajdą trochę szamy, a pamiętajmy, że dolecenie do naszego karmnika kosztuje je trochę energii. Jeśli nic w nim nie znajdą, będą musiały szukać innych miejsc, nierzadko znacznie oddalonych od naszego domu. Nie zmuszajmy ich na niepotrzebne trwonienie energii w tych trudnych miesiącach.

Ilość karmy stopniowo ograniczamy w trakcie przedwiośnia, by całkowicie zaprzestać jej wykładania w okolicach kwietnia, maja (sporo zależy od tego, jak szybko przyjdzie wiosna) – wtedy natura już zdąży obudzić się do życia i ptaki poradzą sobie na własną rękę.

karmnik, jak dokarmiać ptaki zimą, czym, czym nie karmić, jak pomagać ptakom, animalistka.pl, animalistka, blog o zwierzętach, zoologiczny

CZYM KARMIĆ PTAKI?

Najłatwiej o odpowiednie składniki, jeśli kupimy gotową mieszankę na przykład w sklepie zoologicznym. Od kilku lat takie ptasie miksy są swobodnie dostępne w sklepach już jesienią, zarówno w wersji sypkiej, do wysypania w karmniku, jak i w postaci na przykład kuli owiniętej siatką, którą bez problemu możemy przymocować do barierki balkonu.

Jeżeli sami chcemy zadbać o dobry skład karmy dla ptaków, wybierzmy różnorodne nasiona i pestki – to sprawi, że więcej gatunków ptaków będzie mogło skorzystać z bufetu, który im przygotujemy.

Na taki ptasi szwedzki stół możemy wyłożyć ziarna słonecznika i dyni, kaszę gryczaną, jęczmienną, ryż – zarówno surowe, jak i ugotowane, jednak w tym drugim przypadku, jeśli nie zostaną dość szybko zjedzone, musimy pilnować, aby się nie zepsuły. Orzechy i zboża również się sprawdzą. Tak samo jak owoce dzikich roślin: jarzębiny, głogu, dzikiej róży, jeżyny czy czarnego bzu, zebrane i wysuszone w piekarniku lub suszarce do grzybów jeszcze jesienią. Możemy je podawać ptakom w takiej suchej formie, albo namoczyć, ale tutaj, tak samo, jak w przypadku gotowanych kasz, bardziej musimy pilnować ich stanu w karmniku.

W trakcie spacerów w cieplejszych porach roku możemy także zebrać i wysuszyć nasiona ostu czy mniszka lekarskiego (mlecza), które również zostaną ciepło przyjęte w karmniku. Dietę naszych skrzydlatych podopiecznych możemy również wzbogacić o świeże, pokrojone w niewielkie kawałki owoce z gniazdem nasiennym, jak jabłka czy gruszki, ale to sprawdzi się tylko w przypadku dość łagodnej pogody, bez minusowych temperatur (żeby nasze owoce nie zamarzły). Z powodzeniem możemy do karmnika podrzucać nawet obierki od tych owoców czy ogryzki – je ptaki również z chęcią zjedzą.

Do karmnika możemy przywiesić również surową słoninę – będzie idealnym przysmakiem dla sikor i dzięciołów. Postarajmy się tylko, by wieszać niewielkie kawałki, ponieważ dość szybko się psuje i po dwóch tygodniach należy ją zastąpić świeżą.

karmnik, jak dokarmiać ptaki zimą, czym, czym nie karmić, jak pomagać ptakom, animalistka.pl, animalistka, blog o zwierzętach, zoologiczny

CZYM NIE KARMIĆ PTAKÓW?

Przede wszystkim resztkami z naszego stołu. Ptaki prawdopodobnie zjedzą większość z tego, co będziemy chcieli im podać, ale pamiętajmy jednak, że karmnik to nie śmietnik – przetworzone przez człowieka pokarmy mogą im tylko zaszkodzić.

Nie należy też dokarmiać ptactwa jedzeniem zepsutym, spleśniałym, ani przyprawionym. Z tego powodu słone, prażone orzeszki, solona słonina czy suszone, kupne w sklepie owoce (zawierają dużą ilość cukru i są siarkowane) bezwzględnie odpadają!

Unikajmy również pieczywa, gdyż, przeze wszystkim przez dużą ilość soli w składzie, nie służy ono zwierzętom, prowadzi do poważnych chorób układu pokarmowego i nawet ich przedwczesnej śmierci.

karmnik, jak dokarmiać ptaki zimą, czym, czym nie karmić, jak pomagać ptakom, animalistka.pl, animalistka, blog o zwierzętach, zoologiczny

WODA DLA PTAKÓW

Woda jest niezbędna do życia wszystkim żywym organizmom i ptaki nie są tu wyjątkiem. Warto w karmniku ustawić miseczkę z wodą, którą będziemy często zmieniać. Ważne, by był to pojemnik dość ciężki i stabilny, żeby ptaki go nie przewróciły, zalewając karmę. Świeża woda przyda się zwłaszcza, kiedy w naszej okolicy nie ma żadnych zbiorników, z których ptactwo może się napić, i podczas mrozów – te zwierzęta nie potrafią czerpać wody z lodu i śniegu.

 

Opinie co do potrzeby dokarmiania ptaków zimą są podzielone. Specjaliści z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków twierdzą, że tej potrzeby w zasadzie nie ma, ptaki bowiem nawet w czasie największych mrozów radzą sobie, podjadając na przykład owoce, które długo utrzymują się na drzewach i krzewach, jak chociażby jarzębina. A z przygotowanych przez nas stołówek korzystają głównie ptaki osłabione, chore, które bez naszej pomocy nie przetrwałyby zimy i to nie wpływa korzystnie na selekcję naturalną. Dodatkowo, zwłaszcza, jeśli karmnik jest duży, przylatują do niego wrony, gawrony i gołębie, które z powodzeniem radzą sobie samodzielnie w mieście także zimą, odstraszając mniejsze gatunki.

Zwolennicy dokarmiania ptaków tłumaczą zaś, że człowiek, rozbudowując miasta, niszczy na tyle dużo naturalnych ptasich siedlisk i miejsc żerowania, że ma obowiązek pomóc tym zwierzętom zdobyć pożywienie zimą.

Chociaż w dużej mierze zgadzam się z OTOP-em, to jednak ten drugi argument również do mnie przemawia i uważam, że dokarmiając ptaki zimą naprawdę im pomagamy. Pod warunkiem, że zastosujemy się do zasad, o których napisałam wyżej

Dodatkowym powodem, dla którego warto założyć karmnik są dzieci. Pomijając nawet egoistyczną, ludzką radość płynącą z podglądania z tak niewielkiej odległości tylu pięknych gatunków ptaków, których w miejskim zgiełku nie dostrzegamy, jest to świetny sposób na rozwijanie w dziecku wrażliwości i odpowiedzialności za środowisko, w którym żyjemy.

CZY WIESZ, ŻE…

Szympans mógłby wejść na mój fanpage i polubić go w MNIEJ NIŻ DZIESIĘĆ SEKUND?! Ile czasu Tobie to zajmie?