Blog o zwierzętach, blog o przyrodzie, animalistka.pl

Kim jestem?

Jestem kobietą, która jakiś czas temu zdała sobie sprawę, że urodziła się po to, by przybliżać ludziom nieodkryte piękno świata zwierząt. Jestem popularyzatorką wiedzy przyrodniczej i miłośniczką dzikich zwierząt.

Jestem zmienna jak kameleon, błyskotliwa jak wrona, sprytna jak wiewiórka i pocieszna jak panda wielka. Bywam wojownicza jak osa i uparta jak osioł, ale robię to rzadko i niechętnie 😉

Jestem osobą, która w życiu miała wiele dziwnych pasji i jeszcze dziwniejszych zainteresowań. Aż wreszcie dotarłam do miejsca, którego od zawsze szukałam.
Tak, to właśnie to miejsce!

Kim nie jestem?

Nie jestem magistrem od zwierząt. Ale może kiedyś to się zmieni.

Co mnie napędza?

Wrodzona pasja i ogromna frajda z odkrywania tajemnic świata zwierząt. To naprawdę fantastyczna mieszanka!

Co mnie hamuje?

Długość doby.

Co mówią o mnie zwierzęta?

Kiedy Elunia miała 10 lat, założyła na osiedlowym podwórku legendarny już dziś, kartonowy szpital dla gołębi, które nie miały siły latać. Dokarmiała je, dbała, żeby koty się do nich nie dostały. Gdyby nie ona, wielu moich kolegów już nigdy nie doświadczyłoby smaku latania całą chmarą nad miastem.
[Gołąb Grzegorz]

Ela miała wtedy paręnaście lat. Przygarnęła mnie, biednego sierotę, i postawiła na nogi. Nazwała mnie Snickers, bo podobno śmiesznie chrumkałem przy jedzeniu. Wyprowadzała mnie codziennie do ogrodu. Wiem… To, co wtedy zrobiłem, było podłe i głupie. Ofiarowała mi tyle serca, a ja, kiedy poczułem pierwszy zew natury i dorosłości, po prostu dałem nogę.
[Jeż Snickers]

Moje spotkanie z panią Elżbietą? To była późna jesień albo wczesna zima. W każdym razie zimno dawało mi się mocno we znaki. Pani Elżbieta niedawno otworzyła firmę budowlaną, a jej biuro mieściło się w blaszanym kontenerze, w którym było przynajmniej trochę cieplej niż na zewnątrz. To tam właśnie znajdowała się szuflada biurka, czyli mój tymczasowy dom. Rozstałyśmy się wiosną. W pełnej przyjaźni, żeby nie było.
[Mysz Matylda]

A czego nie mówią? 😉

Nie powiem, Elżbietka zapewniła mi naprawdę godną emeryturę. Pamiętam ten dzień, kiedy przygarnęła mnie i moje dzieci. Zresztą, najstarszemu, kiedy podrósł i musiał pójść na swoje, załatwiła świetny lokal w pobliskim zakładzie.
[Kotka Kejti]